Historia aktora Igora Przegrodzkiego

Igor Przegrodzki jest wybitnym aktorem teatralnym i filmowym, pracował również jako reżyser i nauczyciel. Ta legendarna postać, zwana także jednym z ostatnich arystokratów sceny, od 50 lat jest ściśle związana z Teatrem Polskim we Wrocławiu. Co więcej — był symbolem Wrocławia i jego teatru; człowiekiem, do którego na ulicy uśmiechali się wszyscy przechodnie. O życiu i twórczości artysty opowiadamy dalej na wroclaw-trend.eu, koncentrując się na karierze teatralnej.

Początek

Igor Przegrodzki urodził się 15 kwietnia 1926 roku. Stało się to w pobliżu Wilna, obecnej stolicy Litwy, w Landwarowie. Tutaj, na ojczyźnie, uczył się aktorstwa w tajnym Studium Teatralnym przy Polskim Teatrze Dramatycznym w Wilnie. I to udało mu się zrobić podczas okupacji niemieckiej w 1940 roku.

W marcu 1945 roku przyszły mistrz sztuki teatralnej zadebiutował na scenie. Stało się to w spektaklu „Pigmalion” (rola Freda) na podstawie dzieła Bernarda Shawa, została wystawiona w Teatrze na Pohulance. W 1948 roku Igor zdał egzamin aktorski eksterna.

Jednak jeszcze przed uzyskaniem wykształcenia teatralnego nasz bohater wykazał pociąg do spektakli i aktorstwa. Przed wybuchem II wojny światowej w posiadłości ciotki był inicjatorem i uczestnikiem małych spektakli. W wywiadzie Igor powiedział, że od dzieciństwa marzył o teatrze. Ale kiedy musiałem wyjechać z rodziną z okolic Wilna, był to duży stres, ponieważ musiałem, że tak powiem, oderwać się od ojczyzny i odejść w nieznane.

Po wojnie Igor Przegrodzki znalazł się w Polsce. Początkowo wyróżniał się rolami w teatrach w Toruniu, Olsztynie i Poznaniu. Grał tam m.in. w spektaklach opartych na dziełach Puszkina i Szekspira. Ale w 1949 roku aktor znalazł się we Wrocławiu, gdzie przebywał najdłużej, aż do 1999 roku włącznie.

Wrocławska strona kariery aktorskiej

Choć Przegrodzki pod koniec życia pracował w Warszawie, to jednak z Wrocławiem wiąże go więcej. Tutaj grał swoje najlepsze role, tutaj znali go i kochali koneserzy sztuki teatralnej, uważając go za swoją legendę.

Co ciekawe, najczęściej Przegrodzki dawał grać zakochanych — widać, że taki plan roli mu najlepiej odpowiadał. Ale z czasem Igor rozwijał umiejętności aktorskie i poszerzał repertuar. Jednak jeszcze w jednej ze swoich pierwszych ról we Wrocławiu, w „Niemcach” Leona Kruczkowskiego (1949 rok), artysta dość realistycznie odtworzył wizerunek esesmana Willy’ego, co wywarło duże wrażenie na publiczności. Niektórzy nawet myśleli, że rolę odegrał prawdziwy nazistowski hitlerowiec.

W twórczym dziedzictwie aktora są wybitne role: Hamleta, a później Klaudiusza w szekspirowskim „Hamlecie”, Jago w „Otello” tego samego angielskiego klasyka, Wrońskiego w „Anna Karenina” Tołstogo. Znaczącą rolę można również nazwać rolą Jegora Dymitrowicza Głumowa  w spektaklu „I koń się potknie” (1954 roku) na podstawie dzieła Ostrowskiego, reżyserem został wówczas Jakub Rotbaum. A rola poety w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego wyróżnia się tym, że od 1956 roku, kiedy odbyła się premiera, było aż 50 pokazów spektaklu, który odwiedziło łącznie ponad 45 tysięcy widzów.

W sumie Przegrodzki zagrał w teatrze ponad 200 ról. Takiego twórczego dziedzictwa pozazdrości każdy aktor!

Ciekawostki Przegrodzkiego

Jeden z krytyków w 1958 roku nazwał Przegrodzkiego szlachetnym, inteligentnym i wnikliwym. Nawet wtedy aktor był uważany za dość dojrzałego, ze wspaniałą gestykulacją i zrównoważonym, wolnym głosem.

Wrocławski artysta wielokrotnie powtarzał, że teatr jest jego domem. W stolicy Dolnego Śląska, przy ulicy Zapolskiej, w domu nr 3, gdzie znajduje się Teatr Polski, miał swój mały prywatny świat. Była to garderoba, w której aktor często siedział w białym fartuchu roboczym. Przegrodzki bardzo ciężko przeżył pożar w tym budynku, do którego doszło w 1994 roku. Zdjęcie płaczącego starszego aktora krążyło wtedy po całym kraju. „Nie mam już domu” – powiedział. Jednak po pewnym czasie budynek został odbudowany – i dom pojawił się ponownie.

Przegrodzki miał wyraźne poczucie swojego gwiazdorstwa — w przedwojennym rozumieniu tego słowa. Kiedy wychodził na scenę lub wchodził na imprezę, chciał skupić całą uwagę na sobie. Był duszą towarzystwa, ale trochę tyranem, a także pedantem w pracy, ponieważ mógł wywołać zamieszanie, ponieważ w pomieszczeniu było zbyt ciepło. O bystrym umyśle, wyrazistych pozach i gestach Przegrodzkiego krążą legendy i anegdoty.

Inną cechą artysty była jego miłość do idealnego wyglądu, swego rodzaju perfekcjonizmu w tej kwestii. Ale nie gardzi też wycieczkami do drugiej ręki, gdzie ciągnął swoich kolegów po scenie. Tam Igor znalazł dobrą rzecz dla każdego i często mówił:

„Bierz, bo szkoda oddać w obce ręce”

Cóż, Kazimierz Budzanowski, który był dyrektorem Teatru Polskiego od 1991 roku, podzielił się tym, że ma całą kolekcję krawatów od Przegrodzkiego — aż kilkaset. Był to lekko złośliwy żart aktora, który z przekąsem podkreślał, że dyrektor musi każdego dnia dobrze wyglądać i codziennie przynosił mu nowy krawat.

A jednak Igor nie tylko żartował, ale czerpał wielką radość, gdy coś dawał.

Tragedia w 1972 roku i śmierć w 2009 roku

W 1972 roku na przejściu dla pieszych samochód potrącił matkę aktora na śmierć. On podzielił się, że ta tragedia bardzo go zmieniła, ponieważ miał szczególny związek z matką. Tego dnia artysta dawał premierę. O tym, co się stało, powiedział:

„Każdy człowiek potrzebuje ciosów, które przynosi życie, ale szczególnie aktor. Im bardziej jest uderzany, tym bardziej wchodzi w siebie z każdą kolejną rolą, niezależnie od gatunku”.

Przegrodzki zmarł w 2009 roku, 27 lipca, gdy miał 83 lata. Legendarny artysta został pochowany następnego dnia na cmentarzu św. Wawrzyńca we Wrocławiu.

Comments

...