Wyobraź sobie teatr, w którym dźwięk wysuwa się na pierwszy plan, gdzie słowo ustępuje miejsca śpiewowi, gdzie głosy przekształcają się w ciało spektaklu, a scena – w żywą akustyczną ceremonię. Właśnie takim jest teatr ZAR z polskiego Wrocławia: unikalne zjawisko teatralne, które wyrosło z poszukiwania tego, co utracone – korzeni, dźwięku, autentycznego przeżycia. Zaczynał od ekspedycji w góry Gruzji, a dziś jego projekty brzmią na scenach od Edynburga po Los Angeles. Kto stoi za tym fenomenem i jak udaje mu się łączyć sacrum, awangardę i muzyczną głębię – opowiadamy w dalszej części na wroclaw-trend.eu.
Historia Teatru ZAR: od Gruzji do Wrocławia
Nazwa ZAR pochodzi od starożytnych pieśni swaneckich – gruzińskich pieśni rytualnych, które również nazywają się „zar”. W tych wielogłosowych pieśniach żałobnych założyciele dostrzegli coś więcej niż tylko folklor. Dla nich była to żywa tradycja dźwiękowa, zdolna przekazywać głębokie przeżycia – żałobę, pamięć, wspólnotę – bez ani jednego słowa.
Historia teatru rozpoczęła się w 1999 roku, kiedy grupa młodych aktorów i badaczy, związanych z Wrocławskim Instytutem im. Jerzego Grotowskiego (o słynnych studiach tej instytucji przeczytacie tutaj), wyruszyła na pierwszą ekspedycję do Swanetii – górskiego regionu w zachodniej Gruzji. Celem nie była egzotyka, lecz poszukiwanie źródeł – autentycznych form śpiewu, które przetrwały stulecia. Te wyprawy – a między 1999 a 2003 rokiem było ich kilka – stały się „laboratoriami terenowymi”, w których rodziło się nowe podejście teatralne.
Po powrocie do Wrocławia uczestnicy stworzyli stały zespół, który skupił wokół siebie śpiewaków, performerów, antropologów i kompozytorów. Z czasem do Gruzji doszły nowe kierunki poszukiwań – Armenia, Kurdystan, Izrael, Athos, Północna Afryka. Teatr rozwijał się jako żywe archiwum głosów i rytuałów, które przeplatały się ze scenicznymi strukturami.
Formalnie ZAR jest rezydentem Instytutu Grotowskiego we Wrocławiu – spadkobiercy radykalnej tradycji teatralnej, postrzegającej teatr jako formę praktyki duchowej. Jednak ZAR szybko zyskał własną, samodzielną tożsamość: bardziej cielesną, bardziej muzyczną, pozbawioną dydaktyki, ale głęboko zanurzoną w działaniu transformacyjnym.
W 2003 roku pojawił się pierwszy pełnoprawny projekt – Uwertura, który stał się częścią przyszłego tryptyku „Ewangelie dzieciństwa”. A w 2009 roku zespół zaprezentował ukończoną wersję tego cyklu w londyńskim Barbican Centre – i o polskim teatrze ZAR usłyszał świat.
Od tego czasu historia grupy to nieustanny ruch: nowe spektakle, międzykontynentalne trasy, eksperymenty z formą muzyczną, badanie różnych tradycji religijnych. Ale wszystko zaczęło się od jednego pytania: co może narodzić się z głębokiego słuchania?
Cechy i metody artystyczne
Teatr ZAR często nazywany jest „teatrem słuchu”. I nie jest to metafora. Ich spektakle rodzą się nie ze słowa czy tekstu, lecz z głosu – a dokładniej, z tego, jak ludzie potrafią się nawzajem słuchać. Wszystko zaczyna się od śpiewu wielogłosowego: archaicznego, głębokiego, często zaczerpniętego z tradycji religijnych lub rytualnych. Ale to nie jest rekonstrukcja folkloru, a raczej podstawa żywego działania, które za każdym razem dzieje się na nowo.

ZAR nie pracuje według gotowych scenariuszy, lecz tworzy spektakl jako proces – poprzez ćwiczenia fizyczne, praktyki wokalne, poszukiwanie brzmienia, które jednoczy grupę. Nie ma tu podziału na „aktorów” i „widzów” w tradycyjnym sensie. W sali często nie ma klasycznej sceny, a widz znajduje się w tej samej przestrzeni, co wykonawcy – oddycha z nimi, słyszy to samo co oni.
Kolejną cechą jest praca kolektywna. Wszystkie spektakle tworzone są nie na zasadzie hierarchii „reżyser – aktor”, ale jako wspólne laboratorium, gdzie każdy uczestnik jest współtwórcą. Ważny jest nie obraz czy fabuła, lecz stan – wspólny rytm, wspólne brzmienie, które stopniowo rodzi formę.
Szczególną uwagę teatr poświęca fizycznemu stanowi głosu. Dla ZAR śpiew to także ruch ciała, oddech, obecność. Właśnie dlatego tego teatru nie tyle się „ogląda”, ile go „przeżywa”.

Główne projekty i międzynarodowe uznanie
Pierwszy duży projekt teatru ZAR – tryptyk „Ewangelie dzieciństwa” – powstawał stopniowo, przez kilka lat. Zaczęło się od „Uwertury” (2003), po której nastąpiły „Cesarskie cięcie. Tryptyk” (2007) i „Anhelli. Wołania” (2009). W spektaklach tych połączono starożytne pieśni, głębokie stany cielesne, symboliczne działanie oraz wizualno-sonoryczną atmosferę, która nie ma bezpośredniego odpowiednika w teatrze tradycyjnym.
Kulminacją tryptyku była premiera w londyńskim Barbican Centre w 2009 roku – teatr natychmiast przyciągnął uwagę międzynarodowej krytyki. Amerykański Los Angeles Times nazwał pracę ZAR „najlepszym nowym teatrem muzycznym”, a Wrocławska Nagroda Teatralna uznała projekt za kluczowe wydarzenie tego sezonu teatralnego.
Po tym teatr wyruszył w długie tournée: Los Angeles, Chicago, Edynburg, Rzym, Tbilisi, Seul. Część „Cesarskie cięcie” otrzymała prestiżowe nagrody Total Theatre Award i Herald Angel na Festiwalu w Edynburgu w 2012 roku.
Kolejne spektakle ZAR poruszały jeszcze trudniejsze tematy. W Armine, Sister (2013) teatr badał pamięć o ludobójstwie Ormian – nie jako wydarzenie polityczne, lecz jako traumę, która żyje w pieśniach, ciałach, głosach. W spektaklu brzmiały tradycje wokalne z Armenii, Turcji, Iranu – często w otoczeniu niemal całkowitej ciemności, gdzie słuch stawał się głównym zmysłem.
W 2016 roku, na Olimpiadzie Teatralnej we Wrocławiu, ZAR zaprezentował „Medea. O przekraczaniu” – pracę o utracie domu, wygnaniu i kobiecych głosach w historiach migracyjnych. Współpracując z wykonawczyniami z Egiptu, Syrii, Turcji, teatr stworzył spektakl, który łączył mity i współczesność, Zachód i Wschód.
Swoje dwudziestolecie ZAR świętował w latach 2023–2024 serią spektakli i wydarzeń muzycznych. W programie znalazły się nowe prace („Szeol”, „Pokojówki”, „Medea”) i performance, podsumowujące dwie dekady eksperymentów. Ale wydaje się, że nie był to koniec, a raczej początek nowego etapu poszukiwań.
Ludzie ZAR: zespół, lider, głosy

W centrum teatru ZAR jest jego założyciel i wieloletni lider Jarosław Fret. Jest on nie tylko reżyserem, ale i badaczem, organizatorem ekspedycji, kuratorem licznych projektów Instytutu Grotowskiego. To właśnie Fret w 1999 roku poprowadził pierwszą grupę w góry Swanetii i od tego czasu stał się głównym motorem tej unikalnej drogi teatralnej. Jego styl to nie dyktatura artysty, lecz nieustanne zaproszenie do dialogu, poszukiwań, wątpliwości.
Ale ZAR to nie teatr jednego nazwiska. To zespół w dosłownym znaczeniu: kolektyw, w którym każdy uczestnik kształtuje brzmienie, atmosferę, dramaturgię spektaklu. Wielu aktorów i muzyków pracuje w zespole już ponad 10 lat. Wzbogacają oni repertuar teatru własnymi badaniami, technikami wokalnymi, tradycjami duchowymi i kulturowymi.
W różnych latach do teatru dołączali wykonawcy z Armenii, Iranu, Izraela, Turcji. Stawali się oni pełnoprawnymi uczestnikami procesu – nie jako „egzotyczne” głosy, lecz jako równoprawni twórcy nowego języka scenicznego. Właśnie dzięki tej otwartości teatr ZAR zachowuje żywą formę, która ciągle się zmienia i wzbogaca.
W swoich wywiadach Jarosław Fret podkreśla: ZAR to nie projekt aktorski, ale forma wspólnego życia. Spektakle są tylko wierzchołkiem góry lodowej. A to, co najważniejsze, dzieje się w laboratoriach, podczas ekspedycji, w intensywnej pracy z ciałem, głosem i zaufaniem między ludźmi.
Teatr, który zmienia widza

Teatr ZAR nie ma na celu jedynie rozrywki czy nużącego moralizatorstwa. Raczej zmusza do zatrzymania się i usłyszenia. Nie fabuły, nie morału, lecz siebie obok innych. W ciszy, we wspólnym oddechu, w głosie, który zdaje się wychodzić z wnętrza. Właśnie dlatego spektakle ZAR pozostawiają ślad – nie jako wspomnienie o spektaklu, lecz jako coś przeżytego. Ten teatr nie każdemu przypadnie do gustu, ale ten, kto zostaje, wychodzi zmieniony. Tak działają ludzie, którzy wierzą w to, co robią. I w tym są podobni do władz wykonawczych Wrocławia.





