Małgorzata Kożuchowska. Kariera. „M jak Miłość” i nowe wyzwania

Małgorzata Kożuchowska znana jest Polakom z roli Hanki w serialu “M jak miłość”. Po długim czasie spędzonym w projekcie, dziwna śmierć jej ekranowej bohaterki wywołała wiele reakcji. W Polsce krążyły plotki, że odejście aktorki było wynikiem konfliktu z główną producentką i scenarzystką Iloną Łepkowską. Historię słynnej polskiej aktorki z Wrocławia i prawdę o historii z “M jak miłość” można przeczytać w artykule na stronie wroclaw-trend.eu.

Na drodze do sławy

Małgorzata urodziła się we Wrocławiu 27 kwietnia 1971 roku. Aktorka ma dwie siostry, a dzieciństwo spędziła w Toruniu. W 1994 roku ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Tam do 2005 roku była członkinią miejscowego Teatru Dramatycznego. Do 2014 roku była aktorką Teatru Narodowego.

Małgorzata zyskała popularność dzięki rolom w telewizji i filmach: „Kiler” (1997), „M jak miłość” (2000-2011), ” Only love” (2007-2009), „Rodzinka.pl” (2011-2020), „Prawo Agaty” (2012-2015), „Druga szansa” (2016-2018) i in.

Aktorka pracowała również przy programie „My, Wy, Oni”, którego była prowadzącą, kampaniach reklamowych marek „Kolastyna” i „Avon”, centrum handlowego, grupy ubezpieczeniowej oraz firmy jubilerskiej. Od 2007 roku Małgorzata była ambasadorką, a od 2010 roku członkinią rady programowej Fundacji „Mam Marzenie”. W 2011 roku aktorka otrzymała medal za wspieranie osób niepełnosprawnych. W latach 2018-2020 była prezesem Związku Artystów Scen Polskich.

Skandal

Rola Małgorzaty w komedii „Zołza” przedstawia silną, odnoszącą sukcesy kobietę, która przez wielu uważana jest za zołzę. Jednak według aktorki, gdyby to mężczyzna był na jej miejscu, mówiliby, że tak powinno być. Czy istnieje określenie, które opisywałoby męską zołzę?

Zdaniem Małgorzaty, główna bohaterka ma w sobie coś z Ilony Łepkowskiej. Kobieta jest cenioną producentką telewizyjną i scenarzystką. Musi zarządzać dużą liczbą osób w ograniczonym czasie. Aktorka przyznała się, że kiedyś też uważała Ilonę za zołzę. Było to w czasach, gdy pracowała przy serialu “M jak miłość”.

Ilona była skrupulatną scenarzystką i producentką, dbającą o to, by na planie wszystko było precyzyjne. Dziś Małgorzata wraca myślami do tamtych czasów i zdaje sobie sprawę, że inaczej postrzegała tę kobietę. Ilona była uparta i trudno było z nią dyskutować. Teraz Małgorzata rozumie, że producentka musiała czasami zachowywać się jak zołza, aby osiągnąć swoje cele i wyprodukować porządny produkt telewizyjny.

Swego czasu, postać Małgorzaty Hanka w serialu “M jak miłość” zmarła. Pojawiły się plotki, że ten zwrot fabularny był spowodowany konfliktem między aktorką a producentką Iloną. Małgorzata zaprzecza tej wersji, ponieważ Łepkowska nie była wówczas zaangażowana w serial. Pomysł na tak dziwną śmierć z „kartonami” nie wyszedł od Ilony.

Małgorzata powiedziała, że nawet w 2023 roku nie wie, kto postanowił zabić jej postać w wyniku wypadku z kartonowymi pudłami. Na planie nakręcona została wówczas dość kontrowersyjna scena. Gdy odcinek pojawił się na ekranie, Małgorzata była rozczarowana efektem końcowym. Fragment ze śmiercią Gosi zebrał sporo wyświetleń. Został również pocięty na internetowe memy.

W rzeczywistości nie było żadnego konfliktu z Iloną. Owszem, podczas pracy nad projektem zdarzają się różne sytuacje. Jednak po zakończeniu filmowania ludzie przechodzą do pracy z nowymi zespołami. Nie ma czasu na podtrzymywanie znajomości i rozwijanie ich. Tak właśnie stało się z Iloną – kontakt został zerwany.

Rola Hanki stopniowo przestawała być dla Małgorzaty interesująca. Po 11 latach przyszedł czas, by się z nią pożegnać. Aktorka twierdziła, że Gosia wykańcza ją zawodowo, odbierając inne możliwości. Przez jakiś czas Małgorzata nie otrzymywała nawet propozycji nowych filmów. Wszyscy uważali, że jest zbyt zajęta serialem. Po odejściu z „M jak miłość” aktorka szukała czegoś zupełnie innego, zabawnego i błyskotliwego.

O macierzyństwie

Małgorzata dość późno poczuła, czym jest macierzyństwo. Według niej stało się to w ostatniej chwili. Gdy aktorka miała 43 lata, na świat przyszedł jej syn Jan Franciszek Wróblewski. Jest bardzo szczęśliwa, że dziecko jest zdrowe i blisko niej. Dobrze pamięta, jak było jej ciężko i uważa takie doświadczenie za nieocenione.

W młodości aktorka długo odkładała decyzję o macierzyństwie. Trwało to tak długo, aż Małgorzata prawie straciła swoją szansę. Walczyła o to, by zostać matką. Ale kiedy noworodek został przystawiony do jej piersi, poczuła, że stała się częścią cudu.

Teraz aktorka myślami wraca do przeszłości i mówi, że gdyby dostała szansę na urodzenie dziecka po raz drugi, na pewno by z niej skorzystała i zadbała o macierzyństwo wcześniej.

Współczesne kobiety, które pasjonują się swoją karierą, nie spieszą się z porodem w wieku 20 lat. A kiedy nagle osiągają 40 lat, zaczynają panikować i zastanawiać się, czy nie jest już za późno. Małgorzata w wieku 36 lat była pewna, że na ciążę ma jeszcze czas. W licznych wywiadach aktorka aktywnie zaprzeczała tematowi zapłodnienia in vitro. Było to trudne dla Kożuchowskiej, ponieważ żadna kobieta nie chce słyszeć takich pytań dotyczących siebie.

Życie połączyło aktorkę z dobrym endokrynologiem. Małgorzata poważnie podeszła do swojego zdrowia. Kobieta stosowała specjalną technikę, którą lekarz dobrał indywidualnie dla niej. Po dwóch miesiącach kuracji zaszła w ciążę. Lekarz przyznał się mężowi aktorki, że było na to tylko 2-3% szans. Ale wydarzył się cud.

„Zołza”

Jedna z ostatnich prac aktorki. Kiedyś Małgorzata otrzymała od producentki Ilony książkę z dedykacją. Łepkowska zapytała, czy nie nadszedł już czas na ponowną współpracę przy nowym projekcie? Po przeczytaniu książki, aktorka otrzymała scenariusz, w którym Małgorzata miała zagrać główną rolę.

W postaci swojej bohaterki, Anny Sobańskiej, aktorka dostrzegła umowność całej historii. W pewnym momencie Anna zaczyna dostrzegać w swoim życiu bohaterów własnego serialu. Jest to interpretacja głosów jej sumienia. Przed „Zołzą” polskie kino nie widziało takiego fabularnego twistu.

Aktorka przyznaje się, że interesuje ją granie wyrazistych postaci, które przechodzą zmiany w trakcie filmu. Problem polegał jednak na tym, że przez większość fabuły postać jest negatywna. Na Małgorzacie spoczywała duża odpowiedzialność, bo musiała sprawić, by widzowie zaczęli szanować Annę, co przerodziłoby się w sympatię. Ważnym było prześledzenie momentu, w którym kobieta staje się inna.

Praca nad filmem pozwoliła również kobietom zanurzyć się w pracy, komunikacji i dyskusji na temat fabuły. Małgorzata i Ilona wspólnie pracowały nad montażem, dzieliły się wrażeniami i poprawkami. Wszystko odbywało się w atmosferze przyjaźni i szacunku.

„Zołza” opowiada historię polskiego showbiznesu. Ta historia ma mocne podłoże. Scenariusz napisała osoba, która jest częścią tego świata. Bohaterka stara się łączyć pracę z rodziną. Anna marzyła o zostaniu królową seriali i osiągnęła to. Ale nic w życiu nie jest łatwe, więc Sobańska płaci wysoką cenę za swój sukces.

Małgorzata oraz Ilona nie chciały pracować nad zwykłą komedią. W filmie musiała też pojawić się odrobina gorzkich doświadczeń. Wystarczy rozejrzeć się wokół siebie i zastanowić, czy kogoś nie krzywdzimy? Nigdy nie jest za późno na zmiany.

To właśnie kobiety najlepiej zareagowały na film. Małgorzata i producentka Ilona były z tego powodu bardzo szczęśliwe. Widzowie zrozumieli, że choć bohaterka jest negatywna, to się zmienia. Wiele kobiet utożsamia się z postacią Anny. Oprócz śmiechu, serial porusza fabularnymi zawirowaniami.

Mimo że postać Anny cierpi z powodu samouwielbienia, Małgorzata daleka jest od takiego wizerunku. Jest pierwszą aktorką w swojej rodzinie. Jej matka zawsze przygotowywała Małgorzatę do zmierzenia się zarówno z sukcesem, jak i porażką w zawodzie. Po „Kilerze” i „M jak miłość” przyszła sława, ale mama przypominała aktorce, że to nie będzie trwało wiecznie. Zawsze znajdzie się ktoś lepszy i młodszy.

Dzięki temu Małgorzata nie cierpiała na gwiazdorstwo, a sukces postrzegała jako konsekwencję swojej pracy i ciężkiego wysiłku. Do przejawów popularności gwiazda filmowa podchodziła z dużym dystansem.

Comments

...